niedziela, 2 marca 2014

Like an angel

Mała zmiana planów. ^^"
Na tym blogu nie będzie tylko rysunków. Pojawią się też moje DIY (tak to się nazywa?), czyli rzeczy, które sama zrobiłam.
Dzisiaj pojawi się tylko malutka część.
A więc zaczynajmy!



Oko, z którym męczyłam się długi czas. to małe, poziome coś na tęczówce to podpis. Niegdyś podpisywałam się Karou. Rysowane podczas filmu z rysowaniem oka.




Z kolei ta pani jest kopią pewnego arta, którego wam nie pokaże. xD Jak dla mnie to jeden z lepszych rysunków. Jedyny problem jest z nosem (a raczej jego brakiem), który jest trochę za wysoko.


Nie myślcie że jestem z tego dumna! W żadnym wypadku! Narysowałam kiedyś brzydkiego anioła (super brzydkiego). Musiałam go zamalować, więc przekształciłam go w takiego anioła. Po jakimś czasie ten też mi się przestał podobać.



Właśnie w ten sposób powstało nieco krzywe i niedopracowane drzewo, niczym z Władcy Pierścieni.



Lalki nie zrobiłam, natomiast uszyłam jej sukienkę. Nie myślcie że było to jakieś super trudne. Wręcz przeciwnie! Jak byłam mała ( ja nadal jestem mała T.T ) miałam sweterek. Jego rękawy miały właśnie takie falbanki (?). Po prostu go odcięłam. Zmierzyłam na oko (czego teraz są efekty, iż moja lalka często pokazuje biust) odwróciłam na lewą stronę, zszyłam krzywo i odwróciłam na prawą stronę.
Gorzej było z maską, która za nic nie chciała się trzymać.
Na końcu zrobiłam jej z włosów jeden róg za pomocą gumki recepturki (nie dla tego, że chciałam jeden, a dlatego, że miałam tylko jedną gumkę).
Ta lalka jest po mojej siostrze, więc jest jakoś z lat dziewięćdziesiątych. Temu zawdzięczam jej cudny wygląd. ^^

Z tyłu pozdrawia was mój manekin - Józefina, a z przodu (jeszcze przed aparatem) ja.
Miłego dnia wszystkim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz